FRYCA/GRYŚ w „Czerwonym Tulipanie”

Były łzy wzruszenia, czar wspomnień i chwile na głęboką refleksję. W czwartek, 22 marca, w Powiatowym Domu Kultury odbył się wernisaż fotografii przyrodniczej Mirosława Frycy oraz recital gitarowy Łukasza Grysia, który swoją muzyką ukoił serca i myśli zebranych.

Na otwarciu wystawy Mirosława Frycy pojawili się jego najbliżsi, rodzina i przyjaciele, oraz osoby zainteresowane twórczością fotografa.

IMG_0287_m
W środku Maria Mellin – przyjaciółka Mirosława Frycy, wspólnie fotografowali ptaki. Mówiła: „Trudna do wypracowania umiejętność stania się niewidzialnym dla zwierząt pozwoliła Mirkowi być świadkiem niesamowitych zachowań ptaków utrwalonych na fantastycznych zdjęciach, które możemy podziwiać”.

Mirek był człowiekiem wrażliwym, kochał przyrodę. Szkoda, że go już z nami nie ma – mówił Jarosław Olejnik, przyjaciel Mirosława Frycy oraz inicjator wystawy – Każdy z nas pragnie coś po sobie zostawić. Mirek oprócz zdjęć pozostawił po sobie coś jeszcze. To dzięki niemu poznałem świat przyrody, który teraz podziwiam, fotografuję i przekazuję tę wiedzę swoim podopiecznym. Uważam, że jego cząstka wędruje między nami umożliwiając nam odkrywanie otaczającego nas świata. Właśnie takim człowiekiem był Mirek. Potrafił zarażać pasją.

Wywiad z Jarosławem Olejnikiem o Mirosławie Frycy:

Mirosław Fryca – człowiek cierpliwości

Zebrani goście długo wspominali Mirosława Frycę. Opowiadali o spędzonych z nim chwilach, ciesząc się, że swoją obecnością wzbogacił ich życie. Był bowiem człowiekiem ciepłym, serdecznym, ale przede wszystkim pełnym pasji. Człowiekiem, który potrafił dzielić się z ludźmi tym, co miał w sobie najlepszego.

IMG_0224_m

Jeszcze w lutym fotografowałem z Mirkiem. W styczniu byliśmy dwa dni w Borach Tucholskich. Nocowaliśmy w samochodzie – opowiadał Maciej Rodziewicz, członek zarządu Związku Polskich Fotografów Przyrody do którego kiedyś należał Mirosław Fryca. – Był człowiekiem wielkiej pasji i tego należałoby życzyć każdemu z nas. Pasja pozwala żyć i emanować na innych dobrem. To, co tutaj widzimy to jest właśnie świat Mirka. To nie są zwyczajne dokumentalne zdjęcia przyrody, to są zdjęcia wykonane bardzo emocjonalnie i za to możemy mu dziękować. Dziękuję Mirku, że miałem okazję być twoim przyjacielem.

Mirek wiele czasu spędzał na łonie przyrody. Na swoje wyprawy wyruszał z samego rana. Nagrywał odgłosy zwierząt, robił zdjęcia. Był bardzo sympatycznym człowiekiem i serdecznym przyjacielem – wspominał Mirosław Szabłowski.

IMG_0288_m
– Mirek wiele czasu spędzał na łonie przyrody. Na swoje wyprawy wyruszał z samego rana. Nagrywał odgłosy zwierząt, robił zdjęcia. Był bardzo sympatycznym człowiekiem i serdecznym przyjacielem – wspominał Mirosław Szabłowski.

Tata był wspaniałym człowiekiem, zaraził nas miłością do przyrody – wyznała wzruszona córka Mirosława Frycy, Patrycja. – Pamiętam jak kiedyś zabrał mnie w teren. Staliśmy przed norą borsuka i strasznie cięły nas komary, a tata nie pozwolił mi się ruszać. Niestety wiatr nam nie sprzyjał. Pomimo tego, że czekaliśmy ponad godzinę to borsuki nie wyszły. To jedno z zabawniejszych wspomnień. Najgorsza za to była wieść o chorobie taty. To było coś strasznego. To był najgorszy dzień w życiu – wyznała kobieta.

Na wernisażu pojawili się też goście, którzy nie znali Mirosława Frycy, ale byli zainteresowani jego twórczością.
Nie znałem pana Frycy, ale jest to dla mnie bardzo wartościowy człowiek. Patrząc na jego zdjęcia mam wrażenie jakbym sam chodził na wyprawy i szperał w naszej przyrodzie. Zajmuję się fotografią amatorsko i uważam, że te zdjęcia są świetne. Widzę tu kadry, które sam chciałbym kiedyś zrobić. Szkoda, że nie znałem Mirosława Frycy, bo to taka bratnia dusza. Fotografia przyrodnicza to pasja, która łączy ludzi – mówił Mirosław Kleczkowski, fotograf przyrody z Mrągowa.

IMG_0309_m
Szkoda, że nie znałem Mirosława Frycy, bo to taka bratnia dusza. Fotografia przyrodnicza to pasja, która łączy ludzi – mówił Mirosław Kleczkowski, fotograf przyrody z Mrągowa.

 

Muzyka, która koi duszę
Na zakończenie wieczoru odbył się koncert gitarowy Łukasza Grysia. Artysta zaprezentował publiczności utwory hiszpańskich i południowoamerykańskich gitarzystów w orkiestrowej aranżacji, a swoją muzyczną opowieść przeplatał wspomnieniami z wolontariatu w Ugandzie i Rumunii.

Wywiad z Łukaszem Grysiem:

SERCE UGANDY W „CZERWONYM TULIPANIE” – muzyczna opowieść o spełnianiu marzeń

Myślę, że było to doskonałe zwieńczenie wystawy mojego brata. Zgadzam się z tym, co powiedział pan Łukasz. Pasja jest darem od Boga. Jestem bardzo wdzięczna bratu za pasję, którą nam przekazał i bardzo żałuję, że nie ma go dzisiaj z nami – mówiła wzruszona siostra Mirosława Frycy.

IMG_0227_m
Przyjaciele Mirosława Frycy

Koncert Łukasza Grysia zachwycił publiczność. Do tego stopnia, że niektórzy postanowili pojechać w ślad za wydarzeniem zorganizowanym przez Powiatowy Dom Kultury w Kętrzynie do Srokowa, gdzie następnego dnia w Gminnym Domu Kultury mieli okazję przeżyć te wyjątkowe chwile jeszcze raz.
Jestem zauroczona. Ta gitara powiedziała mi bardzo dużo o Łukaszu Grysiu: wrażliwym, niezwykłym człowieku. Podczas koncertu obawiałam się o swoje życie, ponieważ były momenty w których przestawałam oddychać – zdradziła Ewa Maksymowicz. – Fascynujące wydarzenie. Jutro udam się do Srokowa, by przeżyć je jeszcze raz. Jestem zachwycona, że można tak grać na gitarze. To był cudowny czwartkowy wieczór. Kolejny z pięknych, literackich i muzycznych wieczorów w „Czerwonym Tulipanie”.

IMG_0437_m
Koncert Łukasza Grysia.

Miałam okazję poznać Łukasza już wcześniej, ale nie zdawałam sobie sprawy z tego jakim rewelacyjnym jest muzykiem i gitarzystą. Siedziałam zauroczona zarówno muzyką, poziomem wykonania, jak i historiami, które miał do opowiedzenia. Były naprawdę wzruszające, bardzo przejmujące. Historie o odnajdywaniu siebie, swojego serca, powołania danego przez Boga. To wszystko komponowało się w jedną, absolutnie przepiękną całość. Z wielką chęcią jutro w Srokowie ponownie wysłucham tego koncertu. Bardzo się cieszę, że mamy taką możliwość – mówiła Agata Raczyńska. – Jestem też zachwycona wystawą. Zdjęcia pana Frycy są niezwykłe. Sama kiedyś parałam się fotografią, ale nie na takim poziomie. Choć jestem otoczona przez przyrodę nigdy nie udało mi się sfotografować jej w taki sposób. To była uczta dla ducha, wspaniały wieczór.

Koncert i wystawa w Srokowie
Wystawa zdjęć Mirosława Frycy przy akompaniamencie koncertu gitarowego Łukasza Grysia została zaprezentowana w piątek, 23 marca, w Gminnym Ośrodku Kultury w Srokowie dzięki współpracy obu instytucji.
Wystawę będzie można oglądać w naszej galerii jeszcze przez trzy tygodnie dzięki Marlenie Szypulskiej, dyrektor PDK w Kętrzynie, która jest sprawczynią naszego spotkania – poinformował podczas wernisażu Janusz Januszewski, dyrektor GOK-u w Srokowie.
Dziękujemy serdecznie dyrektor Powiatowego Domu Kultury za powierzenie nam tak wspaniałej wystawy – dodał Franciszek Andruszkiewicz, wójt gminy Srokowo. – Dziękujemy rodzinie pana Mirka za przybycie i życzę wspaniałego odbioru.

Wystawa Mirosława Frycy oraz koncert Łukasza Grysia odbyły się w ramach cyklu „Artystyczne Czwartki” realizowanego z dużym powodzeniem przez Powiatowy Dom Kultury w Kętrzynie. Goście zebrani w „Czerwonym Tulipanie” wspólnie uczcili pamięć syna, ojca, brata i przyjaciela oraz odbyli muzyczną podróż w zakamarki własnego serca. To był niezwykły, wzruszający wieczór, który na długo pozostanie w naszej pamięci.

Monika Pacek
Foto Kętrzyn: Wojciech Caruk, Foto Srokowo: Paulina Janowska

KĘTRZYN

SROKOWO