Słów kilka o bohaterkach wiosennej „Bitwy na wiersze” Farbiszewska kontra Kutyło

W poprzednich edycjach „Bitwy na wiersze” uczestnicy konkursu przybliżyli nam twórczość Jana Brzechwy i Juliana Tuwima oraz Danuty Wawiłow i Rafała Lasoty. W tym roku „Bitwa” będzie się toczyć na wiersze kętrzynianki Pauliny Farbiszewskiej oraz Jolanty Kutyło-Lewandowskiej. Kim były poetki?

Zdjęcie.1
Paulina Farbiszewska – kętrzyńska poetka i literat

Paulina Farbiszewska urodziła się w 1921 roku na Wileńszczyźnie. Wkrótce po porodzie zmarła jej matka. Dziewczynka wraz z trójką rodzeństwa została przy ojcu, który w niedługim czasie ponownie się ożenił. Niestety krótko po narodzinach córki z drugiego małżeństwa ojciec Pauliny Farbiszewskiej zmarł. Osierocił pięcioro dzieci. Wnuczką i jej o 2 lata starszą siostrą, Gienią, zajęła się babcia. Najmłodsza córka została przy matce, a pozostałe rodzeństwo adoptowali członkowie rodziny. W 1926 roku Paulina trafiła na wychowanie do ciotki i wuja w Toruniu. W Toruniu uczęszczała do szkoły, a w 1933 roku rodzina przeprowadziła się do Bydgoszczy. Ciotka była dla Pauliny bardzo surowa, karała nawet na najbłahsze przewinienia. W 1939 roku Paulina ukończyła szkołę w Bydgoszczy (ciotka nie wyraziła zgody na dalsze kształcenie dziewczyny) i wraz z wujostwem wróciła na Kresy do babci – jedynego miejsca, gdzie czuła się kochana. Przez problemy w relacji z ciotką oraz biedę wyjechała do Wilna do pracy. Początkowo opiekowała się tam dziećmi, później łapała się wielu różnych zajęć. W czerwcu 1942 roku została wywieziona do Niemiec na przymusowe roboty. Została jednak zakwalifikowana jako ochotnik i dostała pracę u piekarza. Do kraju wróciła w 1945 roku już jako mężatka. Zamieszkała w Bydgoszczy. W 1946 urodziła córeczkę. Po kilku latach zdała egzamin i około 1950 roku rozpoczęła pracę w sądzie w Olsztynie. Od grudnia 1956 roku mieszka w Kętrzynie.
Miała trójkę dzieci: córkę i dwóch synów. Doczekała się siedmiorga wnucząt.
W swej twórczości wzorowała się na Kochanowskim, Słowackim, Mickiewiczu, Krasickim, Tuwimie, Brzechwie i Gałczyńskim.

_MG_0033_m
Bitwa na wiersze. Przesłuchania. Mnóstwo śmiechu i dobrej zabawy. Kwiecień 2018 r.

Było dla mnie zaszczytem, że Paulina nazywała mnie swoją przyjaciółką – zdradziła Ewa Maksymowicz. – Była niezwykle ciepłą, gościnną i przy tym bardzo radosną osobą. Kiedy składałam wizytę u państwa Farbiszewskich przyjmowali mnie po królewsku. Zawsze był wspaniale zastawiony stół, z domowymi naleweczkami, a nawet własnoręcznie zrobionym twarożkiem. Cieszyło mnie kiedy Paulinka dawała mi do ręki swój nowy tomik poezji. Przychodziłam do niej nawet gdy nie mogła już wstawać. Siadałam na brzegu łóżka i Paulinka z pamięci cytowała mi część wierszy, które napisała. Powierzyła mi całą swoją twórczość i dała mi swego rodzaju błogosławieństwo na propagowanie jej wierszy i prozy. Naprawdę jest co czytać. W prozie odnajdziemy wiele wzruszających chwil z jej życia. Natomiast wiersze wytypowane do „Bitwy” są niezwykle radosne, żartobliwe i zabawne. Paulina Farbiszewska bardzo lubiła dzieci. Była osobą niezwykłą: ciepłą, dobrą, serdeczną i życzliwą – wspomina kobieta.

Państwa Farbiszewskich poznałem około 1983/84 roku. Mieszkałem wtedy naprzeciwko ich syna, Julka. Dziadkowie często odwiedzali jego dzieci, a swoje wnuki i tak się poznaliśmy. Pani Paulina była zawsze uśmiechnięta, pogodna – wspomina Tadeusz Korowaj. – Emanował z niej taki wewnętrzny spokój i pogoda ducha. Na początku lat 90-tych, o ile dobrze pamiętam, zaczęła tracić wzrok. Widywaliśmy się już rzadziej. Państwo Farbiszewscy byli doskonałym przykładem dobrego, zgodnego małżeństwa. Większość rzeczy robili razem, zawsze chodzili po mieście wspólnie, pod rękę. To była taka ciepła, dobrana para.

_MG_0075_m
Bitwa na wiersze 2018′. Mama z córką deklamują wiersze Farbiszewskiej i Joli Kutyło.

Jolanta Kutyło urodziła się w Szczecinie, dzieciństwo spędziła w Bolkowie na Dolnym Śląsku.
Wydała cztery tomiki poezji: debiutancki „Szepty”, „O czym śnią owady?”, „Nie jestem z mroku” i „Malinowe przedmieścia”. Tworzy także bajki dla najmłodszych. Jej twórczość zdobyła uznanie znawców i miłośników poezji. Poetka należy do Związku Literatów Polskich. Swoje utwory pisze alfabetem Braille’a, ponieważ od urodzenia jest niewidoma. Swoją poezją przenosi czytelników w świat dzieciństwa, poznawania świata wszystkimi zmysłami z wyjątkiem wzroku. W jej wierszach odnajdziemy wrażliwość, wyobraźnie artystki, jej ciepło oraz bardzo pozytywny stosunek do ludzi i zwierząt. Jej utwory nie raz także pobudzą nas do refleksji.
Na początku swojej twórczości skupiałam się na poezji dla dorosłych, teraz więcej piszę dla dzieci. Obecnie mam przygotowane do druku dwa zbiory dla dzieci: „Z miłości do słodkości” oraz „Bracia domowi”. Dzieci są bardzo wdzięcznymi odbiorcami, lubię dla nich pisać i mieć z nimi kontakt. Swego czasu robiłam motylki na szydełku, by odwiedzać z nimi szpitale. W Bibliotece Śląskiej brałam udział w akcji „Cała Polska czyta dzieciom”. Chodziłam do szkół i przedszkoli i muszę przyznać, że były to bardzo miłe spotkania – wyznaje poetka.

Jola jest bardzo serdeczną osobą. Często podczas rozmowy telefonicznej na podstawie moich słów wymyśla zabawne rymy i wierszyki. Przepada za dziećmi i ma słabość do słodyczy, a przy tym jest naprawdę cudowną, ciepłą osobą – mówi Ewa Maksymowicz.

Za nami III edycja Bitwy na wiersze – mówi Marlena Szypulska – dyrektor Powiatowego Domu Kultury w Kętrzynie. Kolejna – IV edycja już w październiku. Uczestnicy będą wybierali spośród utworów napisanych specjalnie na tę okazję kętrzynianek Stanisławy Łozińskiej i Elżbiety Wąsik. Czeka nas pyszna zabawa i już dziś zapraszam wszystkie dzieci i dorosłych. W konkursie mogą wziąć udział także dorośli – dla nich szykujemy nagrody wyjątkowe.

Tekst: Monika Pacek
Foto: Dorota Gawerska

_MG_0354_m
Finaliści pierwszych przesłuchań. Bitwa na wiersze 2018.